Ten smutek jest równy smutkowi całego świata



Arooj Aftab, choć urodziła się i wychowała w pakistańskim Lahore, największym mieście Pendżabu, od dziewiętnastego roku życia mieszka w Stanach Zjednoczonych.

Studiowała jazz na prestiżowej bostońskiej uczelni Berklee College of Music. Od kilku lat mieszka na Brooklynie, gdzie wpisała się w wielokulturową artystyczną tkankę dzielnicy. Wychowana w przebogatej, hindustańskiej kulturze muzycznej artystka, żyjąc w Ameryce, nie gubi swoich korzeni, chociaż nie trzyma się ich kurczowo. Jej kompozytorski język opiera się na dwóch filarach: muzyce hindustańskiej oraz zachodnim podejściu do komponowania i chęci eksperymentowania.

Aftab przyznaje, że Vulture Prince to album o powrocie do miejsc, które mogła kiedyś nazwać swoimi, a które już w większości nie istnieją. Utratą, która ciąży bardziej, była śmierć młodszego brata, zmarłego w czasie przygotowań kompozycji na „Vulture Prince”. W wywiadzie dla BBC wspomina, że Diya Hai był ostatnim utworem, który pokazała mu przed śmiercią – jeszcze w szkicowej formie, z towarzyszeniem harmonium, instrumentu jednoznacznie kojarzącego się z pakistańską muzyką suficką qawwali. Początkowo nie planowała go umieszczać na Vulture Prince, ale postanowiła w ten sposób uhonorować brata. Jego pamięci dedykuje cały album, jednak nie jest to muzyka żałobna. Nawet jeśli ta żałoba jest „równa smutkowi całego świata”, to nie dominuje. Tak, Aftab napisała muzykę pełną melancholii i zadumy, opartą na sufickich tekstach, lecz ten smutek jest bardziej metafizyczny.

Vulture Prince stanowi bezpośrednią kontynuację „Bird Under Water”, ale Aftab bardzo poszerzyła swoją kompozytorską paletę. Podkreśla to rozpoczynające album Baghon Main – nowa wersja Baghon Main Pade Jhoda z debiutanckiej płyty. Tam kompozycja ciążyła w stronę jazzu i pakistańskiego folku za sprawą użycia harmonium, tutaj nie ma po nim śladu. Jest bogaty, ale przestrzenny indie folk ciążący w kierunku zachodniej klasyki. Nic dziwnego, że Aftab znalazła swoje miejsce w New Amsterdam Records obok Nathalie Joachim – kompozytorki opierającej swoją muzykę na haitańskim folklorze, ale w istocie bardzo amerykańskiej.

Vulture Prince to przede wszystkim muzyka piękna poprzez swoją melancholię i skupienie. Bogata i skromna jednocześnie. Pozbawiona przesady i pełna przestrzeni. Smutek przeplata się w niej z miłością. Jak w gazeli Hoshiarpuriego. Każda żałoba kiedyś się domyka.

 


 

Opublikowano: 13/08/2022

przez: Grzegorz Adamczewski

0 komentarzy KOMENTARZE

DODAJ KOMENTARZ



NEWSY