Lynn Stokes & Sol Surfers



Po wysłuchaniu tego nakomitego albumu nieznanego szerzej amerykańskiego muzyka (Lynn Stoke), poczujesz się, jakbyś słuchał płyt Pink Floyd nagranych pomiędzy Dark Side of the Moon i Wish You Were Here. To jak zaginiony album pomiędzy tymi wspaniałymi dziełami. Jeśli zamkniesz oczy i pozwolisz sobie odejść, poczujesz, jak ta muzyka lata. Gdyby ta płyta została nagrana w latach 70-tych, byłaby ogromnym albumem. Ale wyprodukowany w 2008 roku tylko zwolennicy Pink Floyd, słuchacze lub fani progresywnego rocka mogli docenić znaczenie tych dźwięków...
Nie traktujmy Lynna Stokesa i jego Słonecznych Surferów jako zwykłych naśladowców. Podejdźmy do proponowanej przez nich muzyki, jak do naturalnego przedłużenia dokonań Pink Floyd. To, że na płycie „Terra Nocturne” z powodzeniem udało im się nawiązać do twórczości tej grupy, bardzo dobrze świadczy o naszych bohaterach. Lynn Stokes i Sol Surfers to utalentowani spadkobiercy, a nie bezmyślni naśladowcy. Gorąco polecam ich pierwsze, tak bardzo pinkfloydowskie dzieło. Nie pytajcie mnie tylko, gdzie zdobyć tę płytę. Nie będzie to łatwe, bo nie znajdziecie jej w sklepie za rogiem. Radzę więć spróbować TUTAJ
Proponuję więc przygaszenie świateł w pokoju, zapalenie świec, wygodne usadowienie się w fotelu ze szklaneczką ulubionego płynu w ręku i poddanie się magicznym dźwiękom z płyty „Terra Nocturne” firmowanej przez Lynna Stokesa i jego Sol Surferów.
Polecam gorąco!

G.A.


 

Opublikowano: 19/11/2021

przez: Grzegorz Adamczewski

0 komentarzy KOMENTARZE

DODAJ KOMENTARZ



NEWSY