Effa Lente part 2



 

Kiedy kilka lat temu robiłem zdjęcia do pierwszej  wspaniałej płyty Davida Reilly, nie spodziewałem się, że druga okaże się co najmniej tak dobra jak pierwsza, jeśli nie jeszcze lepsza. 

 

The Effa Lente Configuration: Parts 1-4 został wydany jako debiutancki album stworzony i wyprodukowany przez The Effa Lente jako jednoosobowy projekt. Tak wielka, wspaniała skala debiutanckiej kreacji przypomina mi "Chicago Transit Authority", ale jego styl muzyczny jest dobrze zintegrowany i dojrzały, mimo że ten materiał jest jego pierwszym dziełem, w którym ponad 44-minutowa suita (tylko jeden utwór w albumie) jest na tyle długa i obszerna, że trzeba jej słuchać uważnie i celowo. Jednak głęboki, bogaty, ciężki, pełen barwnej różnorodności pejzaż dźwiękowy nigdy nie będzie nudny.

 „An Appropriate Mourning Period” to drugi  album w jego dorobku. Do udziału w nagraniach David zaprosił wokalistkę i autorkę tekstów Marlo, która śpiewa w pięciu z siedmiu utworów. Pozostałe dwa to nagrania instrumentalne.

Muzyka Effa Lente to ekspansywny, czasem bezkompromisowy, czasem lirycznie filmowy nowoczesny prog rock. Album rezonuje duchem muzyki Opeth i Devina Townsenda, tętni też czerwono-karmazynowymi kolorami (kłania się płyta „Red” King Crimson), ale i nie stroni od bardziej współczesnych rozwiązań, jak słychać to na przykład w pulsującym indiepopową elektroniką „Lost In A Long Time”. W muzyce Effa Lente słychać też metalowe brzmienia (w „No Response”) czy bardziej wysublimowane klimaty (w „Bring On The Morphine”), lecz utworem, który chyba najpełniej mówi o stylistyce, którą upodobał sobie David Alfred Reilly jest „Catwalk Aisle”. To prawdziwa dźwiękowa wizytówka Effa Lente i moim zdaniem najważniejszy punkt programu całej płyty. Ale trzeba też wiedzieć, że wszystkie siedem kompozycji układa się w tę blisko 50-mintową całość, która wciąga i nęci odbiorcę od początku do samego końca.

Piękny, czuły strumień klawiatury w połączeniu z dość skomplikowaną podstawą rytmiczną jest ekscentrycznie uzależniający. Często można usłyszeć bezpieczne i uduchowione, dźwiękowe momenty, gdzie głębia linii melodycznych posuwa się naprzód w teatralny, dramatyczny sposób, by po chwili zabłąkać się w magiczny wymiar Davida. Jego ścisła, dynamiczna kontrola instrumentalna lub technika (inspirowana heavy/metalową progresywną, klasyczną muzyką, w którą wplątane są klasyczne fortepianowe frazy, lub linie przypominające skrzypce co przynosi niesamowite wrażenie wyrażenie.

Zasadniczo atmosfera całego projektu nasuwa skojarzenie z King Crimson w epoce Fripp-Wetton-Bruford lub Dream Theater. Oparta jest  na głębokiej, ciężkiej konstrukcji rytmicznej, tu i tam pojawia się różnorodność melodyczna, będaca czasem metaliczna i hardcorowa, by  czasem stać się melodyjna i liryczna. Rytmiczny dark ground Davida, zorientowane na klawisze muzyczne pejzaże oraz oparte na gitarze eksplozje… wszystko to jest czarujące i fantastyczne.

Ostatnio gdy często unika się długiego progresywnego utworu (nawet na obecnej scenie progresywnego rocka). Effa Lente daje słuchaczowi entuzjazm posiadający ma w sobie moc, która sprawia, że można cieszyć się muzyką słuchając jej niemal jednym tchem, bez oddechu. I o to w tym wszystkim chodzi...

Grzegorz Adamczewski


 


 
 

Opublikowano: 31/08/2022

przez: Grzegorz Adamczewski

0 komentarzy KOMENTARZE

DODAJ KOMENTARZ



NEWSY